„EDK- powstała w 2009 roku w środowisku ks. Jacka Wiosny Stryczka. Pomysł był odpowiedzią na kryzys męskości i kryzys konsumpcyjny. EDK nie dogadza, ale wymaga.” - takie informacje można przeczytać w Internecie.
Ideą jest przeniesienie nabożeństwa Drogi Krzyżowej poza budynek kościoła, przekształcenie jej w pieszą, nocną wędrówkę oraz głębokie przeżycie i doświadczenie własnej słabości. Ideą przyświecającą EDK jest schemat "wyzwanie, droga, zmagania, spotkanie". Idę, bo chcę przemyśleć życie, wiarę, powierzyć się Bogu, iść w jakieś intencji.
Wspólnie z mężem wyruszamy na EDK od 2014 roku. Nie zawsze udawało się podjąć ten trud co roku, czasami mąż szedł sam lub z synem. Jest to szczególna droga krzyżowa, bo dająca realne poczucie bólu, wyczerpania, zmęczenia. Co roku są przygotowane rozważania, skierowane do różnych grup wiekowych, do ludzi z różnym bagażem doświadczeń. Jednakże na każdej stacji można przemyśleć wybrany etap własnego życia, zadać sobie pytanie jak dzisiaj bym się zachowała? Czy czegoś nauczyło mnie to przeżycie?
Dla nas EDK to nie wyścig, to nie szukanie ekstremalnych doznań, to kolejna próba zbliżenia się do Jezusa, towarzyszenia mu w Jego ostatniej drodze na Ziemi. To też rodzaj pokuty czy zadośćuczynienia.
Z biegiem lat wplotło się to wydarzenie do wyzwań wielkopostnych, uznałam je jako kolejne przeżycie duchowe. W zależności od problemów z jakimi wyruszaliśmy na EDK, inaczej spostrzegało się niektóre stacje. Zwracało się większą uwagę np. na spotkanie z niewiastami lub trzeci upadek, czy na poczucie wstydu przy stacji 10. Pamiętam, gdy szłam pierwszy raz i przy 4 stacji wszystko mnie bolało, zaczęłam się nad sobą użalać. Wówczas odczytałam rozważania dotyczące spotkania Jezusa z Matką. Mój ból stał się błahy, on jutro minie. A odczucia Matki, gdy widzi swoje umęczone dziecko bez możliwości udzielenia pomocy ukazały mi się w innej perspektywie.
Co daje nam EDK? Jest narzędziem, możliwością na zmianę standardowego patrzenia na siebie i otoczenie. Wędrówka, noc, cisza i nagle brzask, budzi się dzień to jakby nowe życie, nowa szansa, nowa próba, nowe wyzwanie.
Co wziąć ze sobą?
Prowiant (jedzenie, picie, termos z ciepłą herbatą, czekoladę, baton)
Opis trasy + urządzenie mobilne
Buty- zależy od trasy, trekkingowe
Latarkę- czołówkę + baterie
Kijki- jeżeli z nimi wcześniej chodziło się to tak
Mini-apteczka- plastry, płyn do dezynfekcji, bandaż
Kamizelka odblaskowa, odblaski na ręce i nogi
Kurtka przeciwdeszczowa lub peleryna
Czapka, rękawiczki
Dodatkowe skarpety (naturalne włókno)
Rozważania- druk lub w telefonie (naładuj telefon, weź Powe bank)
Dużo sił i determinacji
-Dostosuj trasę do swoich możliwości, nie chodzi o to, aby odchorować to wyzwanie.
-Przygotowanie fizyczne to jedno, ale ważniejsze jest duchowe. Intencja pomaga, zwłaszcza jak jest konkretna.
- Zabranie krzyża zależy od własnego przekonania i potrzeby. Jeżeli decydujesz się, to sam wybierasz jego wielkość i ciężar. To też jest symbol Drogi Krzyżowej, którą przemierzasz łącząc się z Jezusem.
-Rozważania są co roku przygotowywane i można je pobrać z aplikacji. Stacje są wyznaczone na trasie. Tak jak podczas drogi Krzyżowej na kolejnej stacji modlisz się, czytasz rozważanie i medytujesz.
-W czasie drogi wskazane jest zachowanie milczenia.
Tegoroczna EDK w naszej parafii odbędzie się 11.04.2025r. Możesz dołączyć. Czy warto? Odpowiesz sobie sam, gdy dojdziesz do celu.
Możesz do mnie napisać:
Ewa Grzankowska